Droga, jej typy i ludzie którzy ją wybierają.

http://www.conked.co.uk/blog/19-greatest-driving-roads

Kiedyś znajomi wybrali się w trójkę motorami na turystyczną wycieczkę do Francji. Po powrocie opowiadali jak im minęła droga, którędy jechali, co się działo i inne anegdoty. Słuchał tego w towarzystwie miedzy innymi kolega który jest zawodowym kierowcą i jeździ bardzo dużo po europie zestawem.

Kiedy usłyszał że praktycznie całą drogę przez Niemcy i dużą część we Francji przejechali autostradami, stwierdził że są porąbani. I przyznaje mu rację!

Ja wiem że czasem człowiekowi się śpieszy. Wtedy faktycznie najszybszą i najefektywniejszą formą drogi jest wpakowanie się na autostradę, zajechanie np do Wrocławia godzinkę i kilka minut.

Ale jeśli jadę na urlop, w celu wypoczynkowym, motocyklem, to przecież nie po to żeby walić na przestrzał, mijając wszystko co ciekawe!
Nie jestem w stanie wyobrazić sobie co chłopaki mieli w głowie kiedy stali przed dylematem:

Hmm. Jedziemy do Paryża. Mamy tydzień/dwa/trzy wolnego. Jechać fajnymi landówkami, gdzie TIRów nie wpuszczają przepisy (prawie), nie ma ruchu bo wszystko wali banami, widoki są boskie a asfalt gładki?
Czy jednak wbijemy się na banę i będziemy przez 400km jechać szeroką wstęgą asfaltu w ciągłym skupieniu, aż mózg się zlasuje z nudów i zmęczenia?

Rozumiem że nie każdy lubi jeździć, dla niektórych jest to tylko sposób przemieszczania się, konieczność. Ale tacy ludzie nie kupują motocykla żeby zrobić sobie krajoznawczą wycieczkę po Europie!

Mojemu Ojcu znudziło się jeżdżenie. Kiedy jedzie nad Solinę, wali A4 ile się tylko da i potem przepycha się już z konieczności tymi pięknymi i malowniczymi serpentynami. Dla mnie to wtedy właśnie zaczyna się najfajniejszy kawałek drogi.

Jestem uzależniony od podróżowania. I nie chodzi mi o konieczność dziennego dojeżdżania do pracy po 25km w każdą stronę. Zwyczajnie, muszę raz na jakiś czas (kilka tygodni, raz na miesiąc czy dwa) wybrać się w jakaś wycieczkę, trasę w byle jakim celu, w byle jakim kierunku. Najlepiej tam gdzie nie ma autostrad a ja wcześniej się nie zapuściłem.

To jest mój sposób na ładowanie baterii. Wybrać się z pracy na wyjazd służbowy do Lublina. Odebrać ojca z imprezy w Limanowej. Zamiast czekać na kuriera, osobiście zrobić sobie trip do Opola po procesor. Najlepiej drogą wcześniej nieznaną, nie przejechaną.

Staje się to coraz trudniejsze, zważywszy na fakt że przez kilka lat busem (jako kierowca w firmie) objechałem całkiem fajny kawałek Polski. Z rodziną od zawsze jeździmy na Kaszuby i pomorze, a za innymi sprawami objechałem całą resztę rejonów Polski.

Na szczęście ciągle wszystkich kątów Polski nie zwiedziłem! A moim przyziemnym planem jest zrobić trip buczkiem (zamienionym w kampera) po wszystkich granicach Polski i kawałku wybrzeża!

Moja wycieczka (można przyjąć że i tak będę pod każdą granicą więc kilometrów będzie trochę więcej).

Google oczywiście dało dupy i nie wkleiło Supraśla, Królowego Mostu, Mikołajek i innych ciekawych miejscówek.

Jak ja zazdroszczę prowadzącym w Top Gear. Wyprawy na biegun północny, w poprzek kawałka Afryki, przez stany, Indie, Tajwan i inne przejazdy po Europie!  Jak dorobię się milionów to…
to opiszę to w innym poście co bym zrobił.

Trzymajta się przez weekend.

Może Ci się spodoba:

4 komentarze

  1. paulina gr pisze:

    Ale pięknie! Marzy mi się taka wycieczka, ale ja bym w swoim planie zaburzyła Twoją koncepcję i gdzieś w środek wbiła Sandomierz i okolice :-))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *