Dużo, za dużo na raz, ale będzie wypoczynek!

Jest 6 rano a ja zamiast smacznie spać wstałem i się krzątam. Więc zamiast marnować czas wreszcie coś napiszę.

Dzieje się wiele. Bardzo wiele! Widać to po mojej stronie, po innych stronach (czyli nic nie widać).

Pierwszym oczywistym powodem jest pogoda. Upał sprzyja temu żeby nie siedzieć w domu i marnować go przed monitorem. Jeziora, baseny, plaże i ogólna rekreacja powoduje że w sieci robi się swobodnie niczym w Nowy Rok na drogach. Mi osobiście po całym dniu „intensywnego wszystkiego” zabiera resztki sił do życia. Więc najczęściej kończy się na wieczornej sesji w Diablo lub God of War

Drugi to klasyczny problem z pracą, czyli zapierdol! I gdyby nie to że zaczynam coraz bardziej dystansować się od tego (i kiedy tylko wybija dzwonek wychodzę i zapominam) mógłbym siedzieć przed tym monitorem tak długo aż bym wrósł w ten fotel do końca, i dalej nie wszystko było by załatwione!

Odbudowa to mój ulubiony „problem”. Ostatnio nabyłem w doskonałym stanie całą tylna klapę, wraz z tylną szyba, kloszami i siłownikami które są w stanie utrzymać tylną szybę w powietrzu! 😀 Mam również już maskę i część listew. Po wizycie u lakiernika wiem co da się z mojego dziada uratować. I pewnie za tydzień miał bym komplet gratów a auto poszłoby w odstawkę gdyby nie numer cztery…


Ambitne plany wakacyjne!

Polska nie zając, nie ucieknie. Nie zabronią mi jeździć po niej. Też mogę się postarać bardziej i moje plany wakacyjne bardziej uzupełnić. Mam na to jeszcze rok, bo tak jak obiecałem sobie, za rok zrobię Tour de Pologne w moim Buczku.

W tym sezonie chce jechać nad Adriatyk do Chorwacji! (To ten demot i wizja czystego adriatyku skusiły mnie!)

Myślę sobie..

Przecież żaden problem! Nigdy Buczek nie stanął mi na drodze. Nie spowodował konieczności wzywania kumpli i odpalania/holowania/serwisowania w środku niczego.

Ale kiedy przyszły upały i zaczęły się dziać różne różnistości, zaczynam coraz bardziej dostrzegać potencjalne problemy i to jaki relaks daje obecność kogoś w promieniu 20km. Ostatnio uświadomiła mi to byle pierdoła, mianowicie bezpiecznik od wentylatora na chłodnicy!

To była chwila! To był moment! Wskazówka poszła w prawo ku czerwonemu polu jak dzika!

Przez to musiałem uzupełnić delikatnie płyn chłodniczy, sprawdziłem stany oleju i wszystkich innych płynów ustrojowych. Buczek jednak swoje ma nalatane i latka już też dają znać. A nie chce by wysrała mi się uszczelka pod głowicą, będąc 800km od najbliższego kumpla.

Generalnie zaczyn działać wyobraźnia w kwestii wszystkiego co tutaj na miejscu schodzi na drugi plan.

Bo o ile tutaj wykłócisz się z policmajstrem że ten pajączek na szybie to od dwóch dni jest, ten zderzak troszkę odstaje ale przecież nikomu nic nie robi a i tak po powrocie zakładasz nowy, opony zimowe na tyle są tylko po to żeby je wyjeździć, a wydech przecież nie jest za głośny (ty nadwrażliwy sk….).

Tymczasem za granicą nie chce kłócić się z Austriacką czy Słowacką (oni ponoć kochają Polaków…) służbą mundurową i kończyć urlop zanim go dobrze rozpocznę!

Dlatego szybę będę musiał wstawiać dwa razy (teraz i po lakierowaniu). Tutaj mogę sobie jeździć z pęknięta, jak strzeli do końca to następnego dnia sobie włożę nową. Kiedy po górach i jeździe po wertepach jebnie mi w pół w środku gór, byłbym w dupie!

Zderzak pokleję sylikonem, trytytkami czy czymś. Generalnie odstaje mikro kawałeczek, ale znając ludzkie zamiłowanie do władzy, nawet taki detal może zaważyć o całości wypoczynku.

A oponki zmieniłem już dla własnego bezpieczeństwa. Nie wiem czy pamiętacie co się stało z moimi letnimi kołami, ale zakończyło się to tym że postanowiłem jeździć do momentu kupienia innego zestawu, na kołach zimowych. Przednie i tak na następną zimę się nie nadają bo mimo „regulaminowego” bieżnika, w śniegu mogę się nimi wiecie co… A tył to dziadowskie nalewki które podejrzewałem że skończą marnie wytarte w ciągu chwili. One jednak mnie miło zaskoczyły bo mimo srogich temperatur, srogiego traktowania i dużej masy pojazdu, zużywają się zadziwiająco wolno a zimą dają rade! Jednak dalej wolę kupić za 100zł komplet „jednosezonowych” kół letnich i z takimi pojechać w góry, zamiast bać się czy przypadkiem nie zostawię wianka na kształt tego przy autostradach. Tak jak u mnie w domu wszędzie leżą kocie pazury, tak pobocza obłożone są nalewkami z tirów.

Podsumowując mam nowe przewody do awaryjnego odpalania, komplet bezpieczników, po bańce wszystkich płynów, nowe oponki i generalnie sprawdzone wszystko + mam zamiar wypożyczyć bagażnik dachowy tak żeby pomieścić te wszystkie hasie.

Najbardziej lubię klimę! Kompresor u mnie jest tak duży i tak mocny, że kiedy tylko puszczam przycisk na desce rozdzielczej, w prawie tym samym momencie z nawiewu leci strumień chłodnego powietrza!

A wszystko to żeby przyjemnie i w spokoju ducha przejechać 3000km. Bo nie będzie to plażing, tylko typowo objazdowy trip. Całą trasę mam ułożona tak żeby nie przejechać ani jednego kilometra autostradami, drogami płatnymi czy innymi ekspresówkami! Na miejsce będę jechać trzy dni, bo po drodze jest Wiedeń, Zagrzeb, piękne góry. Celem jest Makaraska, piękne wodospady, ichniejsza droga krajowa nr 8, podjazdy i zjazdy, krystaliczna woda i inne atrakcje. Na miejscu też duży motorek się przyda żeby wciągnąć ten kawał żelastwa i moje opasłe dupsko pod te wzniesienia!

Będzie bosko!

I wam życzę miłego wypoczynku bo jak się narobi to się należy!

P.S.
Polecam stronkę: http://iggy.mypage.pl/index.php
Bardzo pomocna przy planowaniu 🙂
Ułożyła mi bardzo fajny profil przejazdu:

Może Ci się spodoba:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *