Motoryzacyjny odpowiednik białych skarpet w sandałach?

Wracałem ostatnio z pracy jak gdyby nigdy nic. W międzyczasie oczywiście zawsze trzeba odstać swoje w korku, a wtedy jest czas rozejrzeć się dookoła i np. pooglądać sobie dokładniej wszystkie inne wozy uczestniczące w ruchu.

Wtedy dostrzegłem To!

Coś, co zaraz skojarzyło mi się z białymi skarpetami w różne wzroki i sandały! Bo na pewno nie jestem estetą, nie mam wysublimowanego wyczucia smaku i tego, co jest modne. Ale wiem, co na pewno dobrze wyglądające nie jest! Tak jak to:

I wtedy przeszła mi przez głowę ta myśl. Skoro można przyjąć, że takie kołpaki spięte na trytytki z nieobciętymi końcówkami są porównywalne z zokami koloru białego w sandałach, to, jakie jeszcze wtopy estetyczne popełniają właściciele pojazdów? Nie chodzi tutaj o np. wiejski tuning, bo to, co kiedyś było modne, teraz modne nie jest, a za jakiś czas może być znowu. No i samo w sobie ma dać jakiś wygląd sportowy (w mniemaniu właściciela).

Chodzi o rzeczy, które mają od lat, niezmiennie, status rzeczy nieeleganckiej, totalnego faux pas.

#1 – Listę otwarliśmy aludeklami.

Moim następnym punktem będzie rzecz, która bawi mnie nie zmiennie za każdym razem, kiedy ją widzę. Nieważne czy jest to 10 letnia limuzyna czy roczna Dacia.

#2 – Chrom na metry!

O ile troszeczkę, (ale tak tyć, tyć) jestem w stanie zrozumieć np. czarne trytytki na czarnym kołpaku, dobre i ciasno zapięte, z poucinanymi końcówkami, bo ich celem jest zabezpieczenie czegoś przed odlotem w krzaki na naszych jakże boskich drogach, tak tego plastikowego splendoru nie potrafię zrozumieć wcale!

Co autor miał na myśli? Czasem, na niektórych modelach, pasek, lub dwa mogą przywołać wygląd wersji lepiej wyposażonej, lub model po liftingu. Ale owinięcie tylnych lamp na każdym rancie nie sprawi, że zarówno z wyglądu jak i pod względem wyposażenia, nasz wóz zamieni się na model wyższy. Porównałbym to do noszenia bezczelnie podrobionych rzeczy typu targowe Ray-Ban’y lub sygnetów z tombaku, co miało by świadczyć o naszym lepszym statusie, a jest całkowicie odwrotnie…

#3 – Punktem trzecim mógłby być zestaw, który nazwę „UWAGA! JADĘ! ZOBACZ! UWAŻAJ! OSTRZEGAM!”.

Bo bezpieczeństwa nigdy za wiele. Dlatego na wszelki wypadek na tylnym oknie jest naklejka o potencjalnie przewożonych dzieciach (i co ja mam z tym zrobić? Jeszcze bardziej nie wjechać w niego?), dodane są czasem dodatkowe lampy stopu, z 4 naklejki od ubezpieczalni o bezpieczeństwie, czasem z napisem PL w białym owalu, dodane są wszystkie możliwe nakładki na ranty drzwi i klapy bagażnika, odblaski na każdym elemencie widoczne z każdej strony i dodatkowe listwy na zderzakach lub listwach zderzaków.

Takim zestawem można wyjechać w miasto i czuć się jeszcze troszeczkę bezpieczniejszym! Bo jak wiadomo bezpieczeństwa nigdy za wiele. Pan z Matiza lubi też listwy z pozycji drugiej tej listy.

#4 – Modne dodatki! To jest rzecz, w których kobiety się lubują. A tuta jakaś bransoletka, tam jakaś apaszka czy inny szaliczek, odpowiednia torebeczka itp. I można wyjść.

Tego typu zapędy mają również niektórzy posiadacze swoich czterech kółek. Jednak najczęściej jest to przejaw nie braku smaku, a zwyczajnej chęci posiadania wszystkiego „fajnego” na raz. Problemem nie jest to, że ktoś sobie nakleił kilka beznadziejnych naklejek imitujących dziurę w karoserii (najczęściej w miejscu gdzie te dziury faktycznie zaczynają się pojawiać.

Problemem jest, że jedna rzecz to za mało. A przecież

Ten diabełek jest taki fajny!
O, tego chłopaka sikającego na 40 też poproszę.
Jaka ładna listwa! W jakiej jest cenie?
Do tego jeszcze proszę emblematy AMG, 4×4, podkowę na szczęście, te dwa plastikowe wloty i…

…taka lista się nie potrafi skończyć.

#5 – Zadbane i dobrze dobrane obuwie to podobno klucz w wielu ważnych sytuacjach. W czasie rozmowy kwalifikacyjnej, na randce, w czasie spotkania biznesowego. Na co dzień też każdy stara się prezentować w jakiś sposób. Oczywiście w ramach możliwości, bo nie każdy ma ochotę wydawać na parę butów całą pensję. Ale można wyglądać schludnie za niewielkie pieniądze.

Z felgami jest podobnie. Można nie wydać na nie nic i po prostu dobrze utrzymać to, co się ma, nawet przez proste wymalowanie ich na czarno, dobre umycie. Alufelgi to już temat a’la „Jaką wybrać torebkę?” w przypadku kobiet. Można kombinować, przebierać, myśleć nad wzorem, rozmiarem, szerokością i malowaniem.

No i oczywiście można zrobić to źle. Bardzo źle. Więc widuję na śląsku nowiusieńkie auta typu ix35 na komplecie 15 calowych, czarnych felg z Norauto z profilem opony 85 albo i lepiej.

Pientnastki to tanie opony! A jak wezme wienkszy profil to i auto bendzie dalej wysoko!
Nie bede płacił w salonie 2 patoli za drogie szesnastki czy jeździł na stalakach jak ten Zbyszek spod 12, co Fabie ma!

Stwierdził przezorny Pan Janusz.

Niestety nie mam zdjęcia tego wozu. Ale domyślacie się jak wygląda nowy „SUV” na kołach rozmiaru i20.

Innym problemem wynikającym z połączenia problemu złego doboru felg, i chęci bycia ultra prestiżowym jest zakładanie absurdalnie wielkich kół do wszystkiego! Oczywiście koniecznie w chromie! Mijam takiego Forda F350 z bezsensownie gigantycznymi alufeglami, błyszczącymi się jak cysterna na mleko, a opony mają bardzo niski profil, przez co całość wygląda naprawdę śmiesznie!

Ja wam pokaże, co to znaczy prestiż kurwa!

Wiem, że nie muszę na to wszystko patrzeć jak mi się nie podoba. Każdy może robić, co chce i co mu się podoba, bo jest ogólnie przyjęta wolność. Ale na tej samej zasadzie wg której każdy ma prawo robić głupie rzeczy i nikt mu tego nie zabroni, tak samo ja mam prawo się z nich ponabijać, wyrazić swoje zdanie, bo nie muszę ich zaakceptować i mam prawo wyrazić swoją opinię na ich temat.

Na pewno macie jakieś propozycję rzeczy, które wyglądają na wozie jak kwiatek do kożucha.
Opiszcie je!

Może Ci się spodoba:

5 komentarzy

  1. Naklejki na tylną szybę. Te wszystkie bzdety typu Low&Slow itd. Z resztą na ten temat pisałem u siebie już 🙂
    No i samobieżna cebula z burakiem w białej skarpecie i sandale: Passat TDi 😉

    • Bebok pisze:

      Z samobieżnej cebuli śmiałem się niesamowicie! 😀
      Ale naklejki mimo wszystko podciągnął bym pod modowe zapędy. Kiedyś lista życzeń była pod lusterkiem na drzwiach, teraz na tyle auta.

  2. J. pisze:

    Akurat te naklejki/zawieszki o dziecku w samochodzie ja sam (będąc tatusiem) interpretuję inaczej. Nie "uważaj bardziej" tylko "młode mi zasnęło, jadę spokojnie i whooy, więc swoim klaksonem klepnij się w łeb a długimi poświeć sobie w dupę".

    • Bebok pisze:

      A na to bym nie wpadł żeby nie trabic 🙂 nie mam w zwyczaju ogólnie używać klaksonu. A powolnych czy rozkojarzonych na drodze jest tyle ze grupa z nalepkami nie wyróżniła się więc i teoretyczne informacje z nalepki nie wpadły do głowy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *