Wydatki na motoryzacje: konieczność czy przyjemność?

Są dwa typu ludzi:

– Ci, którzy na auto wydają z konieczności, więc lepiej żeby wóz był jak najmniej kosztowny i najbardziej korzystny w relacji cena-satysfakcja.

– Ci, którzy wóz i wydatki z nim związane traktują jak koszty poniesiona na swojego bobasa.

No bo w skrócie, czyż tak nie jest? Duża część, jeśli nie znaczna większość to ludzie pierwszej kategorii, dla których wóz to nic więcej niż kolejny sprzęt, trochę większy, trochę ładniejszy, ale generalnie kawałek żelaza pomagający sprawnie się przemieszczać i załatwiać swoje sprawy.

Druga kategoria, to jak się domyślam ludzie, którzy czytają tą czy inne stronki, lubiący coś podłubać, dokupić, wydawać pieniążki na swoje hobby. Na to swoje cacko w garażu (albo kilka) i nie posiadają auta żeby dojechać do pracy. Tylko dojeżdżają do pracy żeby mieć walutę na posiadanie swojego auta!
Tym przydługim wstępem chciałem rozkręcić wątek, a potem spytać:

Czy wiesz ile naprawdę pieniędzy pochłaniają twoje 4 (lub więcej) kółka?

Kiedyś Panowie zawsze trzymali wymiętolone zeszyty, które wyglądały jak wyciągnięte psu z gardła. Ale było w nich prawie wszystko. Trasy, tankowania, wydatki, wymiany. Ojciec w swoim kaszlu też takie coś miał.

Sam nigdy nie potrafiłem się przekonać do takiej klasycznej formy. Chyba nie powiem nic nadzwyczajnego jeśli stwierdzę, że jestem już z pokolenia skażonego automatycznym przypominaniem o spotkaniu, terminie, zajęciu, czy innych rzeczach (o jedzeniu i kupie pamiętam sam). Wszystko dzięki naszej kochanej technologii cyfrowej. Zanim wyrosłem na tyle żeby posiadać swojego pierwszego grata, już dawno w jednej kapsie był telefon, w torbie laptop, a w pokoju komputer stacjonarny.

A jednak, mimo tylu udogodnień, jakie oferuje nam np. strona gdzie możemy podać wszystkie nasze przebiegi, koszty paliwa, wyliczyć średnie spalanie (wg komputera i to realne), dodać alarmy na wymianę filtrów powietrza, kabinowego, oleju, gazu, przeglądu, OC i inne przypomnienia, nie jest to tak popularne jak kiedyś zwykły zeszyty z pożółkłymi kartkami i ledwo widoczną kratą.

Już naprawdę niewiele osób prowadzi tak skrupulatne zliczanie wydatków. Czy jest to kolejny etap zmiany? Już nie tylko nie prowadzi nikt skrupulatnych notatek serwisowych w swojej książeczce, ale teraz nawet nie interesuje go ile to wszystko tak naprawdę kosztuje? Czy społeczeństwo jest już na tyle bogate, że pozwala sobie na tak luźne podejście?

Przykładowe podsumowanie na maila.

Zapewne odezwą się głosy z pytaniami:

Po co mi to? I tak spali tyle, ile wleję.
Czy będzie mnie mniej kosztować jak to wszystko spiszę?

A prawda jest taka, że może tak być. Statystyka, mimo że jest największym kłamstwem, to jednak potrafi (odpowiednio użyta) dostarczyć wartościowych danych. I może okazać się, że klima w naszym wozie pożera znacznie więcej niż nam się wydaje, bo komputer zaniża wyświetlaną wartość. Co do ogólnego spalania, nie jest żadną tajemnicą to, że komputery potrafią kłamać nawet do 30%. Możemy też łatwo się przekonać o tym czy dane katalogowe producenta są cokolwiek warte.
Dodatkowo, dzięki przypomnieniom, nie zdarzy się sytuacja kiedy zapominamy o OC, przeglądzie czy wymianie elementów typu rozrząd, bo o nich inspekcja nie przypomina.

A może ludzie nie chcą tego wiedzieć?

Nie zdziwię się jak Pan Janusz specjalnie nie prowadzi takiej statystyki bo załamałby się ile kosztowała go ostatnia rata, potem przyszedł przegląd na 10tyś gdzie za wymianę oleju i „przegląd” skasowali go 999zl, pali to nie katalogowe 4,5 a 7,5 (licznik dalej twierdzi że 6). No i jeszcze rata AC. Zwykłego śmiertelnika faktycznie może to załamać.

Sam kiedy patrzę na roczne podsumowanie, w tym wydatki inne niż paliwo (olaboga!), nabieram szacunku do siebie. Bo okazuje się że miesięcznie wydaje prawie tyle ile mam na umowie. Z jednej strony potwierdza to opinię na temat Polaków, którzy wydają dwa razy więcej niż zarabiają. Z drugiej, wyjaśnia dlaczego mam jeszcze bluzy i bojówki, które pamiętają moje liceum…

Oczywiście są ludzie, których wydatki nie przerażają, ale sami wiecie jak to jest.

Podsumowując, warto prowadzić taką statystykę. Nie będę prowadził żadnej specjalnej reklamy jak wspomnę że sam mam swój profil na motostat.pl. A dzięki temu że namówiłem przyjaciółkę, już np. nie będzie problemu „Kiedy wymieniałam olej?”.

Więc jeśli męczy Cię mama/kobieta/przyjaciółka problemami swojego auta, wiesz co może pomóc.
A kiedy dostrzeżesz że dolewki oleju do „nie aż tak zajechanego silnika” zamieniły się na spalanie które możesz liczyć w litrach oleju i benzyny, niczym w dwusuwie, może to zmotywuje do dalszych kroków? 🙂

Pozdrawiam.

Suplement o przykładową historię:

Może Ci się spodoba:

5 komentarzy

  1. Chrzanić koszta i statystyki. Po co sobie tyłek zawracać przeliczaniem? Jak bak pusty to musisz zatankować, jak sworzeń w wahaczu się rozleci to musisz wymienić. Statystyka nic nie zmieni.

    • Bebok pisze:

      No i nie czytał Pan! 🙂 Jasne że nie zmieni bezpośrednio, ale może pozwoli uniknąć jakiejś awarii (paski, pompy wody, itp). Pokaże faktyczne spalanie (nie z kompa) i relacje między typem trasy, ustawieniami, oponami itp.

      Nawet jak za rok ci się ten sworzeń rozsypie, to jesteś w stanie sprawdzić co wtedy zamontowałeś, i czy ma sens kolejny raz pakować się w tą firmę.

    • Marki części to jeszcze się zgodzę, że warto mieć zanotowane, ale spalanie? Wyjdzie, że auto pali X litrów, a powinno X – 1.2 litra. No i co z tego? Jeździć przestać? Auto zmieniać? No nic taka informacja nie daje.

    • Bebok pisze:

      No jest to coś typowo statystycznego, ale w praktyce wiem jaka jest różnica w spalaniu między różnymi typami ogumienia, między tym kiedy naprawdę mocno deptam a kiedy jadę normalnie w mojej opinii (nie mam jej prawie wcale więc gnam sobie cały czas), a najfajniejsza jest statystyka w jakości paliwa. W przypadku gazu jest to bardzo fajna rzecz. Jasne że dalej wiele zależy od innych czynników, ale w dłużej perspektywie widać gdzie opłaca się tankować.

      No i dalej uważam że świetną opcją są alarmy ustalane na konkretny przebieg czy czas.

  2. Sandra pisze:

    Dziwią mnie te pytania, zawsze mnie interesowało spalanie samochodu, gdy jest wyższe chcę wiedzieć dlaczego np. gdzie jest gorszy gaz.
    Wymiany w aucie notowałam na kartce, teraz w motostacie, ale brakuje mi dopracowania aplikacji na androida 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *