pierdu-pierdu: Czyli o wszystkim i o niczym.

Czasem mam tydzień, albo dwa kiedy nie do końca mam czas, albo chęci żeby
napisać coś na tyle długiego żeby nadało się na cały wpis, i na tyle
sensownego, żeby ogólnie podzielić się tą myślą w jednej krótkiej notce.

Ale w międzyczasie przewija się kilka tematów, często na innych stronach,
które warte są wspomnienia, ale nie kwalifikują się przez któryś z warunków
powyższych, lub musiałyby być kopią napisaną po mojemu a tego nie chciałbym.


Temat pierwszy to moje potyczki z policją. Jakiś Pan źle spisał numery chopa,
który sprzedał mu liścia w jego własnym aucie i potem urwał mu lusterko. Szkoda,
że jakiemuś burakowi ujdzie to na sucho… A ja muszę się z nim kłócić, bo
przecież „młody, wysoki, krótko ścięty” jest tak oryginalnym i niepowtarzalnym
opisem człowieka… Puentom tego miało być to, w jakim stanie są posterunki, na
które czasem zdarzy się zajrzeć. Urzędy, wszelakie instytucje typu „siedziba”
są zawsze wyjebane, bo biurokraci dbają o to by było im wygodniej. Tymczasem na
policji gumolit pamięta pewnie jeszcze komendanta sprzed roku ’89, sprzęt, na
którym panowie pracują, powstał dla Windowsa XP, ale to i tak już wypas, bo
jeszcze 10 lat temu na pewnym posterunku aspirant naparzał na maszynie do
pisania! Teraz przynajmniej mają siedzenie z podłokietnikami i 15” monitorki
LCD o rozdzielczości 1024×768… Władza potrafi zadbać… o siebie.

Yossarian poruszył u siebie motyw dźwięku silnika. Nie będę się powtarzał. Zapraszamdo lektury, również komentarzy.
Dźwięk musi być! Dobry wóz bez dobrego dźwięku jest jak zgrabna blondynka o dużych… oczach, ale z jej usty wydobywa się szambo.
No i jeszcze tylko dodam, że mam przykład gdzie mniejszy motorek w mojej skromnej opinii
robi lepszą robotę niż potężne nadmuchane V8.

Przykładem jest Gymkhana!

Nowe
wydanie o numerze 7, jest jakieś takie „mało szałowe”? Nie wiem jak to określić
względem poprzednich części, gdzie był powiew świeżości i „muzyka” była
nieporównywalnie ciekawsza! Bączki były ciaśniejsze, zakręty szybsze, ogień z rzyci
fajniejszy, skoki naprawdę wysokie i dalekie, dźwięk ALS to sama frajda a jęk
skrzyni połączony z tym wszystkim to orgazm dla uszu i oka!

Tymczasem teraz dostaliśmy długiego Mustanga, który może ma ponad 800 koni,
ale dźwięk silnika tylko miejscami powoduje dreszczyk i gęsią skórkę, z wydechu
nie leci ogień na zmianę z czarnym dymem, bączki i łuki są długie i ciągną się
jak smród po gaciach. Za mało dynamiki w tym wszystkim, choć całość jak zawsze jest
zmontowana doskonale, nie da się odmówić talentu i fajnego wozu, a ogląda się
przyjemnie, ale…

Po prostu poprzednie części są fajniejsze i teraz będzie trzeba naprawdę
czegoś niesamowitego żeby pokonać poprzedni rajd po San Francisco gdzie latał
po mieście jak zły! A najchętniej i tak słucham część trzecią! Najlepszy dźwięk z
wszystkich filmów!

Oto będzie taka seria. Pierdu pierdu o niczym 🙂

Ale już za niedługo mam zamiar wzniecić burzę!

Może Ci się spodoba:

3 komentarze

  1. Piszesz:
    "Dobry wóz bez dobrego dźwięku jest jak zgrabna blondynka o dużych… oczach, ale z jej usty wydobywa się szambo."

    No ale jak ta blondynka tylko milczy, to już nie jest tak źle 😉

    a co do Gymkhany to się w pełni zgadzam – jest słabo. Choć jak dla mnie najbardziej przez zawieszenie i wymiary tego Mustanga. Fiesta miała duży skok zawieszenia (jak to rajdówka) i Block mógł nią wzbić się w powietrze, a także jeździć po mniej równych nawierzchniach, co dawało pewne możliwości akrobacji. Mustang jak widać może jeździć tylko po niemal idealnie równym. Do tego jest dłuższy od Fiesty, co sprawia, że nie jest tak zwinny.

  2. Maciek pisze:

    Odnośnie tego dźwięku silnika, to nie chce siać fermentu ale niestety doczekaliśmy się czasów, w których jadąc autem mniej niż 31km/h nie słychać silnika (bo jest elektryczny), a jego dźwięk generują głośniki…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *