Ja wiedziałem że tak będzie. A miało być tak pięknie.

No bo jak ująć to inaczej?

Masz przygotowane 90% rzeczy. 9 z 10 kroków w twoim idealnym ciągu zdarzeń jest przygotowanych do „zaaplikowania”.

Brakuje w tym wszystkim tego jednego ostatniego detalu.

Silnika!

Otóż silnik już był w teorii. W praktyce chop wodził mnie za nos, „nie był pewien czy już jest wymontowany”, a bo on go jeszcze przewieźć nie może, nie zdziwiłbym się gdyby dopiero szukał rozbitka żeby go rozbierać. „Czy można to zrobić po majówce?”, pytał. Telefony coraz rzadziej odbierał. No kurwa jakiś paradoks! Nie chce moich pieniędzy! A ja nie mam zamiaru ich wciskać na siłę, więc sayonara


W końcu przestałem odbierać telefony i koleś chyba zrozumiał aluzję bo sam już nie dzwonił.

Odwiedziłem jeszcze innych z silnikami. I nie pojęte jest dla mnie jak można być tak bezczelnym, jawnie i wprost szukać frajera.

W opisach cuda nie widy. Silnik w aucie więc można posłuchać sobie, mały przebieg, GORĄCO POLECA! Jadę

Na miejscu przebieg większy o 30 tysięcy (chyba przy programowaniu „nowego” ktoś się pomylił? Może usłyszał „cofnij do 260” zamiast „cofnij o 260”?), silnik faluje, w międzyczasie dygocząc bo nie chodzi gładko na wszystkich garach. Plus jakieś inne dźwięki z pod jednej pokrywy zaworów. I za to ludzie chcą 4 tysiące! Za dziada albo do remontu, albo do wymiany większości osprzętu. A przy pytaniu o jakąkolwiek gwarancję wprost odpowiada: bieresz to co widać. On specjalnie zostawia silnik w aucie, żeby widziały gały co brały.

Stwierdziłem że w dupie to mam! Przy tym co widziałem mój chodzi jak perełka. I trzeba było oddać wóz do lakierowania jeszcze ze starym motorem.

W międzyczasie szukam słupka do remontu. Jak ktoś wie o M60B40 który kuleje, ma głowice i dolot, biorę! Osprzęt i wydech sobie przełożę z mojego. Zrobi się od nowa, wyjdzie trochę drożej ale będzie prawie nowy silnik!

Tymczasem robi się lakier. Robią się lampy, tapicera itp.

A ja zbieram resztkę gratów. Właśnie dotarła paczuszka z listewkami pod progi z ASO BMW. Nie wiem co w tym jest ale cieszy mnie każda dostawa każdego kolejnego detalu, znaczka, pierdoły. 😉

Dziki konsumpcjonizm!

Mam nadzieję że w poniedziałek je zawiozę do warsztatu, a sam dostanę zastępczaka w formie:

145 z boxerem!

Może Ci się spodoba:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *