Bo stare wozy są naprawdę unikalne!

Tak w skrócie brzmi odpowiedź na pytanie, za co kocham stare trupy.

Nie wiem czy wszyscy wpisują to na swoją listę powodów, dla których tak bardzo ich pociągają jakieś parchy i nie tylko. Ale w przypadku moim jest to jeden z ważniejszych powodów. Dodatkowo z tego co czytałem, podobnego zdania jest jeden z prowadzących (już byłego?) programu Top Gear – Jammes May.

Bo nowe samochody, po prostu są takie same. Gdy wybierzesz tą samą wersję silnikową, wnętrza, kolor nadwozia, najprawdopodobniej nie będziesz w stanie ich rozpoznać po przejażdżce czy po zmianie miejsca parkingowego.

Co innego np. z wozem 10 letnim i starszymi! 🙂 Jeśli znajdziesz jednego właściciela w Poznaniu, drugiego na Śląsku. To nawet jeśli będą mieć ten sam kolor, ten sam silnik, wersje tapicerki, jestem w stanie się założyć że zawsze poznasz który jest który. I nie o przebieg tu chodzi.

Każdy będzie mieć przez lata inaczej wypierdzianą kanapę, tapicerka będzie prawdopodobnie powycierana i powypalana w innych miejscach. Będzie w środku inny zapach. Sprzęgło będzie inaczej chodzić, zawieszenie po latach wymian na części różne, mniej lub bardziej markowe, też już nie będzie o tej samej charakterystyce. Silnik. Jego dźwięki, dynamika. Wszystkie plastiki w kabinie, też mogą grać po swojemu. Każdego pewnie będą trapić inne awarie, a w efekcie końcowym, różne patenty na ich naprawę.

Ojciec miał kiedyś Tico. Dla mnie był to wzornik, do którego porównywałem inne egzemplarze. Jako młody szofer myślałem że kiedy od jakiegoś znajomego dostane jego sztukę, będzie to to samo, bezproblemowe jechanie. Jakże się myliłem!

Sprzęgło puszczało już mm przy zoli. Silnik nie chciał jechać na wysokich obrotach. Fotel był wygięty i ułożony w całkowicie inny sposób a elektryczne okna (wow!) działały z prędkością osuwającego się lodowca…

Wtedy właśnie zrozumiałem wszystko.

Teraz jest tak samo. Kiedy jedzie się na jakieś imprezy, w teorii widzi się np. pięć E30.

O rety, znowu te beemki. Wszystkie takie same.

Ale każda jest całkowicie inna! Zaczynając od tego że kiedyś można było wybrać np. podstawową wersję silnikową ale np. z szyberdachem elektryką, klimą i innymi ficzerami. Po latach selekcji naturalnej zostaje może promil wszystkich sztuk wyprodukowanych, więc spotkanie dwóch takich samych jest absolutnie niemożliwe. I potem dochodzi mnożnik wieku, czyli tych wszystkich zmian wykonanych przez właściciela oraz charakterystyczny sposób eksploatacji.

To jest właśnie urzekające. Jedna z rzeczy których nowym autom brakuje. Być może jak któreś dożyje 20 lat będzie to równie fajne. A być może zostaną same srebrne i czarne kombi z czarną tapicerką.

Potwierdzeniem niech będzie miks różnych zdjęć jakie wysłano do Złomnika ze zlotu Cintroenów. No holender, oczopląs! 😀

Zdjęcie użyczone z tej galerii.

Zdjęcie użyczone z tej galerii.

Może Ci się spodoba:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *