Pierwszy Rajd Renifera, pierwsze miejsce!

O Zabrzańskim Stowarzyszeniu Miłośników Motoryzacji już kiedyś wspominałem. Między innymi w związku z organizowanymi pzez nich spotkaniami z cyklu Zabrzańskie Klasyki Nocą.

Niedawno zaanonsowali nową serię „Rajd Renifera” którego celem jest zdobycie jak największej ilości punktów poprzez poprawne odpowiedzi i wykonywanie zadań z miejsc porozrzucanych na terenie miasta, oczywiście wszystko w określonym czasie żeby nie dostać punktów karnych.

plakat_rajd_renifera_web_maly[1]

Dysponowałem wolnym sobotnim popołudniem i ekipą chętna na wyzwanie, więc wpisaliśmy się i wczoraj zjawiliśmy się na placu Warszawskim, celem startu i dodania do zbiórki maszkietów dla dzieciaków z Zabrzańskiego Domu Dziecka.

Shardac (jeden z członków ZSMM) straszył że celów jest dość dużo i w czasie przewidzianym na rajd raczej nikomu nie uda się objechać wszystkich miejsc wyznaczonych, więc należy sobie całośc dobrze rozplanować. Tymbardziej cieszyłem się że na rajd zabrałem Betkę a nie Szkaradę :> Dodatkowo wóz miałem prawie pełen, więc sam nie musiałem często wysiadać a tylko dokonywać desantu na punkt. Banda przetrzepywała okolice w poszukiwaniu odpowiedzi a ja mogłem już zawrócić czołgiem i obrać azymut na następny cel.

Czatowałem na bandę niczym w czasie napadu z odpalonym motorem. Taka „gangsterka” po nocy na mieście 😉

Skan z lokalnej kroniki kryminalnej ;)

Skan z lokalnej kroniki kryminalnej

Plan musiał okazać się efektywny bo po objechaniu wszystkich punktów i wykonaniu wszystkich zadań (nie zawsze w pełni poprawnie… ale o tym później) zjawiliśmy się na mecie jako trzecia ekipa, około 30 minut przed końcem czasu „bezkarnego”.

I od tego momentu emocje już tylko rosły, bo wymienialismy się z innymi ekipami mozliwościami odpowiedzi, dowiadywaliśmy się komu jak poszło na różnych zadaniach typu pierwsza pomoc w siedzibie Eskulapu, quiz z kodeksu na Policji, prowadzenie wozu na łuku i po alko-goglach (całkowicie nie adekwatne) i zapowiadało się wszystko bardzo ciekawie!

W końcu nadszedł czas rozdania nagród. Mój optymizł rósł bo nie zdobyliśmy trzeciego miejsca i liczyłem na więcej. W ripoście usłyszałem żebym się tak nie uśmiechał bo będzie jak z Korwinem (4,76%…).

Okazuje się że drugiego miejsca również nie zdobyliśmy!

Od tego momentu gra toczy się Va Bank. Wszystko albo nic! Albo jesteśmy fest nieudolni, albo tak zajebiści! Aż w końcu, budując napięcie Shardac czyta że:

Miejsce pierwsze zdobył team któremu poszło absolutnie beznadziejnie na punkcie Eskulapu.

No w tym momencie już prawie jesteśmy pewni!

DRUŻYNA NUMER 23!

Ależ było nasze zaskoczenie (mimo wszystko) i szczęście że jednak! Jednak to nam udało się naklepać tyle punktów!

Miało być tak pięknie!

Miało być tak pięknie!

Niestety w wyniku emocji i podniecenia wynikającego z możliwości uściśnięcia naszych dłoni, Shardac’owi statułetka wyskoczyła z ręki i w ten sposób każdy z 4 członków załogi ma swój kawałek 😉

A wyszło jak zawsze (kawałek porwał kolega z załogi)

A wyszło jak zawsze
(kawałek porwał kolega z załogi)

Ogólnie fajna impreza! Z przyjemnością zapiszę się na przyszłe rajdy jeśli tylko będzie miejsce i wolny czas.

Tutaj jest kilka fotek z całości rajdu (przynajmniej pierwszy rzut).

Polecam, dziękuje i pozdrawiam!

Może Ci się spodoba:

1 komentarz

  1. Józek pisze:

    Jak to dobrze jest mieć możliwość połączenia przyjemnego z pożytecznym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *