Zmiany większe niż myślałem!

Minęły prawie dwa lata… kolejne dwa lata…

Jest mi smutno że czas tak zapierdala. To jest jakaś masakra. Fiacik, bohater ostatniego wpisu, właśnie się sprzedaje. Może ktoś ma ochotę na tanie i dobre auto od pierwszego właściciela? 🙂

Ale wracając do meritum. Główną zmiany z perspektywy czytelnika jest brak wpisów. Brak czasu jest klasyczną, nudną i dalej prawdziwą wymówką. Ale jeszcze ważniejszym powodem jest chyba brak palących tematów.

Po prostu mam wrażenie że wszystkie ważniejsze rzeczy, tematy do marudzenia, przemyślenia. Już spisałem. Że to co zmotywowało mnie do założenia swojego kącika w sieci, zostało w nim umieszczone i tak sobie tu jest. A ja czując ulgę, nie czuje jakoś motywacji do dalszego rozpisywania się…

Trzeba zacząć pracować nad sobą, notować strzępy myśli w głowie które wydają się ciekawe. Może urodzi się z tego jakiś temat. Bo wiecie. Nie chce robić rzetelnych testów swoich nieciekawych samochodów, jak robi to jakaś gazeta. Nie mam nietypowych gratów czy egzotyków. A przyjemność z jazdy czy satysfakcja to coś co ciężko spisać żeby nie brzmiało to jak onanizujący się fan BMW/Fiata/F…

Dawno temu nawet chciałem zmontować jakiś filmik na YT. Ale myślę że konkurencyjnego wartościowego kontentu jest tyle, że nie mam siły przebicia. Niewartościowy materiał mnie nie interesuje. A sam montaż jest milion razy dłuższy niż spisanie kilku zdań. Próbowałem… ola boga. Sklejenie czołówki zajęło mi wieki.

Oczywiście jeśli ma to być coś innego niż vlog bez montażu. Albo gówniany film w Windows XP Movie Maker.

Bo żeby robić vloga, pierw trzeba ludzi sobą zainteresować! A ja na razie nie zapowiadam się na potencjalnie ciekawego osobnika, który byłby wstanie kogokolwiek zainteresować tym co gada. Nie wierzę że ktokolwiek kliknąłby i przesłuchał\obejrzał taki film z powodu innego jakaś moja gafa której nie dostrzegłem w czasie montażu.

Podtytuł: W życiu nie ma stałych.

Niestety, w wyniku smutnego zdarzenia drogowego zaczynającego się na literkę W a kończącego się na kilka sposobów:
– …ypadek
– …jazd na czerwonym
– …ymuszenie

Beta miała kuku. I to był znak. Bo już nie byłem na tyle z nią związany żeby jeszcze bardziej w nią wrzucać pieniądze i rzeczy. Więc z przykrością sprzedałem ją.

Z tej okazji na chwilę żałoby i sentymentu w avatarze dałem jedno z moich ulubionych zdjęć mojego starego parcha. W końcu kilka latek jednak nią jeździłem. I do samego końca nie zamontowałem w niej radia!

Załączam kilka ciekawych zdjęć, tak ku pamięci i ociepleniu sobie myśli o tym trupie, kiedy będę wracać w to miejsce za kilka lat.

Ale co mi zostało?

Beta skasowana. Fiat wydzierżawiony. A no proszę Państwa, prawie dwa lata temu kupiłem sobie kolejne auto których kupować nie wolno.

Znowu na F.

Ale jest to chyba najlepszy zakup jakiego mogłem dokonać (nie licząc szkarady, bo nic za 2000 zł nie dostarczyło mi takiej wartości za złotówkę i sensowności).

Czyli Ford Grand Tourneo Connect w wersji Titanium z 7 miejscami. Celowo się tak rozpisałem, żeby powiało luksusem (auta z wyprzedaży rocznika, rabatem na firmę i leasingiem w najgorszej firmie w Polsce…). Muszę się dowartościować za tę rate… wróć! Fakturę!

Ale do samego wozu, no nie mogę się przyczepić! Chyba zrobię o nim notkę jako następny wpis. Żeby nie przeciągać agonii w tym wpisie, dziękuje.

Co dotrwali do końca takiego pitu pitu bez sensu na przywitanie się po latach i przeproszenie z serwerem, pozdrawiam!

P.S.
Nowy WordPress… no pojebany jest ten edytor, strasznie!

Może Ci się spodoba:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *