Sterowanie przy kierownicy – niby pomocne a w….ące

Na start, mała dygresja. „Nowy” edytor w WP 5+ jest jakiś betonowy. Nie da się zmienić treści jednego słowa czy linijki. Trzeba jechać całymi blokami. Ola boga. Wracam do starego. Wiadomo że stare lepsze! Kiedyś to były czasy. Dziś nie ma czasów.

Ciekaw jestem waszej opinii na temat tego wygodnego patentu jaki mamy w części naszych klamorów. Ale zanim poczytam waszego zdania przedstawię swoje doświadczenia i przemyślenia.

Pierwszym wozem jaki miałem okazję prowadzić który miał przy kierownicy coś więcej niż kierunkowskaz i wycieraczki, był Renault Scenic od wójka. Miał ten typowo „Renowski” badylek za kierownica z którego można było sterować radiem. Zawsze, intuicyjnie działały przyciski do wciśnięcia od tyłu, czy tam przyciągnięcia do siebie. Zwał jak zwał. Zawsze były przynajmniej dwa i sterowały głośnością w górę/dół. Potem już w innych renówkach (Trafic, Clio, Megane, wszystko w rożnych wersjach, to te które miałem okazje prowadzić) w zależności od wersji czy roku auta, był trzeci przycisk po środku od mute, albo go nie było i trzeba było nacisnąć dwa knefle jednocześnie. Wszystkie pozostałe funkcje porozrzucane losowo dookoła manetki też były różnie miksowane rocznikowo i modelowo więc wolałem ich nie ruszać, wychodząc z założenia że jeden pewny klik na radio będzie szybszy i mniej frustrujący niż skakanie po wszystkich opcjach za pomocą guzików które nie wiem co oznaczają.

Wtedy miałem rozkminę. Po co to całe kombinowanie?

Następnym wozidłem które miało sterowanie inne niż francuskie był dopiero Fiacik. Escort i Buczek nie miały nawet radia (sam demontowałem oba). A pozostałe wozy w rodzinie to Renault. (chyba widać jaką opinie o mnie ma rodzina…). Ale tam to było super! Co prawda nie było tempomatu. Ale komputer był na kierownicy z prawej strony a sterowanie radia z lewej. No i to było prawie idealne!

Chwilę później (2 lata…) wsiadam do busika. I wydaje się że wszystko jest cacy. Sterowanie tempomatu jako oddzielny „fragment” doklejany do koła kierownicy z lewej strony jest super wygodny jak dla mnie (lepszy jak sztywne badyle tempomatu). Komputer i menu są szybkie, funkcjonalne. Ale kurła… sterowanie radiem jest z prawej strony.

Zdjęcie zastępcze, swojemu nie zrobiłem z powodu sklerozy.

No i prawie dwa lata później mam nową betę a tam znowu na opak. Czyli radio z lewej (<3) ale tempomat z prawej.

NOSZ KURWA.

Moje przemyślenia z tego chaosu są następujące.
Sterowanie radiem z prawej strony jest całkowicie bez sensu!

Bo z definicji, po co nam jest sterowanie w kierownicy? Żeby dać nam komfort, relaks. Żeby nie trzeba było za bardzo rozglądać się czy kręcić, tylko żeby można było zrobić część rzeczy bez rozpraszania się od jazdy. Konsekwencją tego jest to że najczęściej z takich udogodnień korzystamy w trasie. Na autostradach lub poza terenem zabudowanym. A jaką pozycję macie wtedy w czasie jazdy?

Bo nie ma bata że „tak jak jest napisane w regulaminie”. Jeśli nie jesteś drobną kobietką która nie ma co zrobić z łokciami bo nie sięga żadnego podparcia, najprawdopodobniej jedziesz w relaksie, lewym łokciem opartym o podłokietnik albo drzwi. Prawa ręka jako cała leży na podłokietniku albo kolanie dziewczyny.

I jaki zysk masz z tego że sterowanie radiem masz na prawej stronie kierownicy? Skoro i tak trzeba podnieść łapę. I tak trzeba wyjść ze strefy komfortu żeby dźwigać urobione łapy.

Tempomat w becie który jest z prawej strony… no obleci. Bo ostatecznie na autostradzie przy wyższych prędkościach trzeba trzymać się mocno. W sumie sama strona tak nie przeszkadza tak bardzo, jak to w jaki sposób klawisze są rozczapierzone po kierownicy. Ale powiedzmy, że to lata 90-00 więc uczono się co i gdzie ma sens.

Więc gdyby tylko w Fordzie tempomat był gdzie jest z super wygodną wajchą resetu/off. A nad nią zamiast sterowania kompem, można byłoby wysterować radio, byłoby idealnie!

Ale jestem w stanie się założyć że dział prewencji przeciw pozwowej w centrali nie pozwolił na taki lekkomyślny ruch. Przecież jakiś idiota zamiast kliknąć w głośność mógł kliknąć zadanie prędkości na tempomacie! No i wiecie jak to by szło w stanach dalej.

Dzwon, pozew, draka, presja mediów, przegrana, nowe przepisy stanowe.

Więc z powodu idiotyzmów, normalni cierpią.

 

P.S.

ALE! bardzo szanuje podejście z bawarii za sterowanie np obiegiem wewnętrznym powietrza! Faktycznie czas reakcji na smród z zewnątrz (pole, albo kopcący na niebiesko klamor) jest znacznie szybszy. Zmniejsza to prawdopodobieństwo zepsucia dobrego humoru 🙂

 

Może Ci się spodoba:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *