Nie lubię rzeczy „dobrych”

Mam taką nietypową przypadłość, że kiedy słyszę o czymś co jest wszechstronne, uniwersalne, dobre do wszystkiego, to przed oczami mam coś na kształt kartofla.
Jasne. Jest pożywny, da się go podać na milion sposobów, jest tani w uprawie, jest uniwersalny bo da się z niego zrobić zarówno bimber jak i baterie.

Ale dalej, jest to tylko kartofel. Coś co nie budzi zazwyczaj żadnych emocji. Taki Golf w świecie motoryzacji. Laptop za 1500 z wyprzedaży. Trampki halowe za 15zł. Jest to coś takiego z czym można zrobić wiele, jest uniwersalne. Ale nie budzi to żadnych emocji. A w moim przypadku jest wręcz odwrotnie. Takie rzeczy mnie odrzucają od siebie swoja „bezpłodnością”.

Przykład telefonu. Nigdy nie lubiłem „zwykłych” telefonów. Poza zwyczajnym średniakiem w formie CXV70, wcześniej miałem 5510, później cuda typu Toshiba G900, Xperia X1, Padfone 2, Sharp Aquos Crystal X, Lumia 920 („fuuuuuj Windows!”) i potem dwa BlackBerry. I ja wiem że każde z tych urządzeń ma ogrom wad.

Toshiba ważyła 200g w czasach gdy telefony były połową tego Behemota. Xperia podobnie. Sharp miał tylko angielski interfejs i ogrom bezużytecznych japońskich apek, bez update, Lumia była z niekochanym (IMHO bezpodstawnie) Windowsem, KEYone miał trochę mało RAMu, ale Key2 jest idealny (dla mnie)! Ale każdy z tych telefonów jest wyjątkowy w jakiś sposób. Miały swoje unikalne, nieczęsto spotykane zalety. A to sprawia że uważam takie rzeczy za dużo ciekawsze niż kolejny statystycznie poprawny dobry wybór.

Przechodząc do meritum i moich ostatnich wyborów motoryzacyjnych.

Kiedy chciałem kupić Fiacika, wszyscy się nabijali z wiadomych powodów. Nikt nie dostrzegał mojego punktu widzenia. Odsuwanych bocznych drzwi, tylnych drzwi otwieranych na bok. Dodatkowo mój popaprany (bez)gust i estetyka (5-latka) sprawiają że on dalej mi się podoba. Czarny klocek z czerwonym wnętrzem na alufeglach, po prostu jest fajny.

Kiedy chciałem go zamienić na coś szybszego ale dalej w dużej mierze w tym samym celu: wozić klamory na roboty, spać w nim, generalnie „mieć miejsce” to wysłuchałem się miliona zdań na temat tego dlaczego zamiast w tych pieniądzach brać mojego Forda, powinienem wybrać np. Octavie albo Mondeo.

Nikt nie rozumie że ponad jakość wykończenia boczków w drzwiach albo „prestiż” przekładam swoje nietypowe walory.

Ford jest mega fajnym busem, nie ma jeszcze rzeczy której do niego nie zmieściłem (a próbowałem wiele rzeczy wepchnąć, kanapy, lodówkę razem ze zmywarką, rośliny, mieszkania, rowerki treningowe), z zewnątrz wygląda na mniejszego niż jest w rzeczywistości, jest niepozorny. Ma ponownie odsuwane boczne drzwi które uwielbiam. Daje namiastkę pełnego dostawczaka (co bardzo lubię) ale przy tym wszystkim jest dalej zgrabny, dość zwinny i ekonomiczny żeby polatać za nieduże pieniądze po Europie czy Polsce.

Tak samo ludzie nie rozumieją co dzieje się w głowie statystycznego kupca 20-letniego starego BMW z prawilnym 4,4, gdy w tych samych pieniądzach można przecież kupić rozsądne (tfu!) używane Passaty, Audiki, Yariski czy Astry. Przecież:
– są dużo młodsze
– mają ekonomiczne małe silniczki
– są tańsze w opłatach
– stare się psujo!

I tak dalej, i tak dalej. Nikt nie rozumie że w pierwszej kolejności, drugiego auta nie kupuje z rozsądku czy konieczności.
Ono po prostu ma mi, subiektywnie, osobiście, dawać przyjemność z jazdy! A nic nie robi tego tak jak V8 z tylnym napędem. Dodatkowo moje inne zboczenia jak manual z takim motorem, sprawiają że jazda jest jeszcze bardziej angażująca, a dzięki plecaczkowi podoba mi się bardziej niż sedan, no i dalej może pełnić rolę auta roboczego.

Także ten, tego.. Porypane widzimisię rozbite na półtorej strony maszynopisu psychopaty.

Zdrówka życzę!

Może Ci się spodoba:

2 komentarze

  1. Jeżeli o ziemniaku mowa pisze:

    Szkoda że kupiłeś Forda lepszym wyborem byłby Fiat Doblò, taki ziemniak na kołach…

    • Bebok pisze:

      Gdyby tylko dealer mnie słuchał i zamówił w takiej wersji jak chciałem…
      Ja miałbym auto tańsze o 30 tyś 🙂 i 3 miesiące wcześniej, z bankiem bym sobie problemu oszczędził… ech, marzenia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *