Mały remont dużej Bety #1/3

Dawno nic nie było a trochę się podziało, więc zapraszam do czytania!

W listopadzie zeszłego roku beta pojechała do mojego kuzyna na „mały remont”. Założenia były proste: zmienić rozrząd, oddać VANOS do regeneracji, a potem „zobaczymy co z tego wyjdzie”.

No i wyszło nie najgorzej!

Ale w pierwszej kolejności słów kilka o tym dlaczego zdecydowałem się na jej wyjazd do warsztatu.

 

Pierwszym podstawowym motywatorem była bardzo przeciętna kompresja, rzędu 9 bar na ciepłym silniku. Niby nic strasznego, bo po rozgrzaniu pracowała gładko i ciągnęła bez przeszkód, nie paliła dużo (dalej duuużo mniej niż poprzednia E34, mając do tego dużo więcej mocy!), nie wciągała oleju i ogólnie nie przeszkadzało nic w codziennym używaniu.

Drugą sprawą był przebieg w okolicach 300k km. Nie chciałem zakładać że „ktoś coś kiedyś gdzieś tam pod spodem” zmieniał, bo takie założenia kończą się remontami albo wymianami silników, gdy okazuje się że „no jednak nie”. Dlatego zakupiłem zestaw 4 łańcuchów, napinaczy, uszczelki i inne duperele, oraz „do zestawu” dodałem regeneracje VANOS. Zmienne fazy teoretycznie przechodzą testy z komputera, silnik chodzi dobrze, słychać wyraźnie że pracują. Ale nie zaszkodzi przy rozkopaniu od razu je oddać do serwisu „przy okazji i na wszelki wypadek”.

To co było pierwszą i podstawową rzeczą która mnie wkurzała, to brzydka praca na wolnych obrotach. Zanim silnik się rozgrzał do temperatury właściwej, kulał i walczył z utrzymaniem biegu jałowego.

Mój tok rozumowania na ten czas, przed oddaniem był taki:

  • rozrząd i tak trzeba zrobić jako koniecznośc
  • przy okazji kopania i rozbierania całego frontu sklejonego z kilku dziwnych części, VANOS to pestka (a robić to za jakiś czas tylko dla niego, to straszne marnowanie zasobów)
  • oleju nie pobiera, więc optymistycznie zakładam że nie będzie trzeba kopać w bloku i nie będzie trzeba tulejować AluSil-owego bloku na żeliwne tuleje
  • stosunkowo częstą przypadłością są przedmuchy na głowicy, co pasuje do słabej kompresji, słabej pracy na zimno

Auto oddane, robota się zaczęła i wychodziły kolejne kwiatki.

Myślę że tutaj zostawię to jako zajawkę. W drugim wpisie rozpiszę się o tym co zostało zrobione bo się spodziewałem. Oraz co zostało zrobione a czego się nie spodziewałem.

Trzeci wpis to będą podsumowania po remoncie, przejechaniu km, jeszcze więcej zmian części oraz finalna puenta. Myślę że warto wyczekać, bo zaskoczenie jest prześmieszne!

 

Może Ci się spodoba:

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *